niedziela, 21 listopada 2010

Rozdział 1

Dochodziła już północ. Severus Snape siedział wygodnie w fotelu  i przeglądał  Proroka Codziennego, gdy nagle natknął się na ciekawy artykuł.
UCIECZKA DEMENTORÓW Z AZKABANU
„Wczoraj w porze między 16 a 18 Azkaban , więzienie czarodziejów, zostało opuszczone przez kilkuset dementorów, którzy postanowili nie podlegać już pod rozkazy Ministerstwa Magii..”
- Co za niespodzianka – powiedział Snape i podniósł szklankę z ognistą by pociągnąć duży łyk i złożyć gazetę na pół. Wstał rozprostował kości, które po tylu cruciatusach lekko szczeliły podszedł do okna i wyjrzał na zewnątrz. Cała ulica pokryta była gęstą mgłą. Zasunął zasłonę i postanowił, że dziś wyjątkowo szybko pójdzie spać. Nie dane mu to było jednak, ponieważ usłyszał pukanie do drzwi.
- Wejść – rzucił, pewny, że za drzwiami stoi zlękniony Glizdogon. Czarny Pan przydzielił mu pracę służebną dla Severusa, tak jakby tamten miał na to chociażby ochotę.
Drzwi otwarły się i do środka weszły trzy różne postacie. Najpierw wysoka i szczupła blondyna o niebywałej urodzie, za nią niższa tęższa i bardziej dzika szatynka a na końcu mały człowieczek o szczurzej twarzy.
- Narcyza! – Severus podszedł do pierwszej kobiety i ukłonił się lekko na co ona odpowiedziała mu delikatnym prawie nie zauważonym przez jej siostrę dygnięciem.
- Witaj Severusie. – powiedziała cicho i rozejrzała się po wnętrzu pokoju. Był niewielki ale sprawiał wrażenie wygodnego. Wszędzie dookoła było pełno ksiąg. Światło słabo oświetlało pokój a w rogu stał wielki fotel,  i mały stoliczek na którym dostrzegła prawie pustą już butelkę z Ognistej naprzeciw stały jeszcze dwa inne mniejsze fotele ale wyglądały na prawie nie używane.
Musiało stać się coś bardzo ważnego, skoro sama pani Malfoy przybyła do mnie na piechotę.. i to z kim? – pomyślał Severus i spojrzał na stojącą przy drzwiach Bellę.
- Witaj Bellatriks. – powiedział sucho. – Glizdogonie możesz już chyba iść. – nie czekając na odpowiedź rzucił zaklęciem a mały człowieczek wylądował na schodach. Drzwi zatrzasnęły się tuż przed jego nosem. Severus usłyszał jeszcze pisk i potok przekleństw pod swoim adresem ale nie przejął sie tym zbytnio.
- Ognistej? – zaproponował Narcyzie a ta przytaknęła. Gdy zasiedli już i każdy miał szklankę w ręcę popatrzył raz jeszcze na Bellę, która zmroziła go wzrokiem, by już do końca historii Narcyzy nie zaszczycić ją spojrzeniem.
- Więc? Co Cię do mnie sprowadza? – zapytał. Narcyza wahała się przez chwilę i w końcu powiedziała.
- Severusie. Mój syn.. moje jedyne dziecko.. myślę, że tylko Ty jesteś w stanie mi pomóc..
Severus wiedział czego chce. Wiedział i bał się tego o co poprosi. Milczał jednak czekając cierpliwie na to co los mu przyniesie.
- Nie mów mu! Czarny Pan Ci zakazał! – Bellatriks wyglądała jak na nią przystało. Włosy sterczały jej we wszystkie strony a oczy było rozbiegane tak jakby nie wiedziała na co patrzeć.
- Ale on mu ufa! – Narcyza Malfoy wybuchnęła płaczem.
- Ufa ! Ufa! Ale ja mu nie ufam! Może.. może się myli!
- śmiesz twierdzić że czarny pan się myli? – zapytał Severus  a Bella zazgrzytała zębami.
- ja Ci nie ufam!
- Wiesz co Narcyzo może powinniśmy pozwolić Twojej siostrze się wygadać, zanim cokolwiek powiesz mi, bo tak to nigdy nie da Ci dojść do głosu.
Nigdy nie była normalna, ale to już szczyt. Żeby w swojej głupocie jawnie twierdzić, że Czarny Pan się myli? – pomyślał ale nie powiedział nic więcej. Czekał na „atak” ze strony Belli.
- Gdzie byłeś, gdy Czarny Pan poniósł klęskę?! Dlaczego nie próbowałes go odnaleźć, kiedy zniknął?! Co robiłes przez te wszystkie lata, kiedy jadłeś Dumbledore’owi  z ręki?!.. -
No tak zaczyna się seria niekończących się pytań.. czy ja wyglądam jak.. no właśnie. Jak?
- I może mi powiesz Snape dlaczego Potter nadal żyje?! – skończyła swój wywód Bella i opadła na fotel obok swojej siostry.
- Zanim Ci opowiem , a tak zamierzam to zrobić. Pozwól że ja też zadam Ci pytanie. Czy ty myślisz, czy ty naprawde myślisz, że Czarny Pan nie zadał mi tych samych pytań co Ty teraz? I czy naprawde myslisz, ze gdybym nie udzielił mu zadowalających odpowiedzi, to siedziałbym tu teraz i rozmawiał z Tobą?
Nagle  Severus usłyszał hałas podszedł do okna i wyciągnął różdżkę. Do diabła! Pomyślał.
- Musicie stąd iść – powiedział bardzo szybko i już chciał je wyprowadzić, gdy Bella odepchnęła go i z lekką ironią zapytała.
- Niby dlaczego? – nie zdążył jej odpowiedzieć do pokoju wszedł …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz