niedziela, 21 listopada 2010

Rozdział 6

Na śniadaniu dopadł ją Ron i Harry. Własnie nalewała sobie soku gdy obrzucili ją pytaniami.
- Jak było u Snape’a?
- Miałaś szlaban czy może pogawędkę?
- No opowiadaj!
Spojrzała na nich chłodno a później na stół nauczycielski. Snape nie przyszedł na śniadanie. Może to i lepiej.
- Nie. Nie miałam szlabanu bo wyszłam po 10 minutach.
- CO?! – Harry popatrzył na przyjaciółkę jakby pokazywała mu prawdziwego Chrakpa Krętorogiego.
- To co mówię. Wyszłam.
- Ale.. powiedział ci coś?
- Ten bydlak cos Ci zrobił?! – Ron zrobił się bardziej purpurowy na twarzy niż jego sweter od mamy.
- Nie. Powiedział po prostu, żebym zapomniała o tym co było w tamtym roku bo jestem uczennicą a on nauczycielem. Na tym się skończyło i cieszę się, więc bardzo was proszę nie mówmy już o tym dobrze? A Ty Harry co z Dumbledorem?
I Potter zaczął swój monolog a Hermiona odpłynęła w swoje myśli.
Wrzesień i Październik minęły szybko. Severus budził sie szedł na lekcje czasami coś zjadł i znowu spał. Nie chciał  myśleć o tej małej kobiecie, którą tak bardzo skrzywdził. Albus naciskał zjednej strony a Voldemort z drugiej. Wszystko może było by wporządku gdyby nie ten głupi Draco. Na własną rękę próbował zabić dyrektora jakby to w ogóle mogło być z jego strony możliwe. Do tego Potter! Ten dzieciak zdecydowanie działał mu na nerwy. Na  przykład ostatnia lekcja obrony. Lekcja już dawno się rozpoczęła a ten jak na szczególnych warunkach wpada do klasy spóźniony.
- Znowu się spóźniłeś Potter. Gryffindor traci dziesięć  punktów. No tak najlepiej zmierzyć mnie swoim morderczym spojrzeniem numer 5 a potem obgadywać przez pół lekcji z Weasleyem. Nie pozwolą normalnie człowiekowi lekcji poprowadzić. Już miałem powiedzieć na której otworzyć stronie gdy zauważyłem rękę Finnigana.
- O co chodzi panie Finnigan? – zapytałem z nadzieją, że chłopak nie odpowie.
- Panie profesorze – zaczął niepewnie. No w takim tempie to lekcja mi minie zanim powie trzy zdania.. – Zastanawiam się, jak można określić różnicę między inferiusem a duchem? Bo w „Proroku Codziennym” napisali coś o inferiusie..
- Nie nie napisali – przerwałem mu na co moi ślizgoni wybuchli śmiechem – cisza.
- Ale, panie profesorze, słyszałem jak mówili..
- Gdybyś sam przeczytał to byś wiedział że rzekomym inferiusem był niejaki Mundyngus Fletcher.
Oczywiście nasza doskonałość musiała dołożyć swoje trzy grosze.
- Widzę jednak, że Potter ma na ten temat odmienne zdanie. Powiedz mi więc Potter jak określisz różnice między inferiusem a duchem?
- Ee.. no.. jest przezroczysty.. – parodia. Istną kpiną było przyjęcie tego bachora do szkoły.
- Wspaniale Potter, to miłe że przez prawie szcześć lat nauczyłes się  tego że duch jest PRZEZROCZYSTY.. Tyle powiedziałby nam pięciolatek ! – warknąłem i stanąłem przed ławką Pottera. Granger nie raczyła nawet na mnie spojrzeć.
- Inferius jest trupem ożywionym przez czarnoksiężnika. Nie jest żywy jest tylko czymś w rodzaju lalki posłusznej jego rozkazom. Duch, jak chyba wszyscy wiecie, to odcisk duszy, która opuściła ciało w naszym materialnym świecie i jak mądrze powiedział Potter jest przezroczysty..
- Ale przecież, to co powiedział Harry jest najważniejsze! Kiedy w ciemnej alejce spotkamy coś takiego to przecież nie zapytamy „Hej przepraszam jesteś może odciskiem duszy która opuściła ciało?” – miałem ochotę go zabić. Ale co zrobić cała rodzina była z dawien dawna spiszana na kretynizm..
- Gryffindor traci kolejne dziesięć punktów.  Nie spodziewałem się po Tobie niczego innego Ronaldzie Weasleyu, chłopcu tak bardzo materialnym, że nie potrafisz się deportować chociażby o cal. – brawo! Trafiłem w jego czuły punkt. Spojrzałem na Granger wściekłość malowała jej się na twarzy. Znowu triumfowałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz