niedziela, 21 listopada 2010

Rozdział 4

Hermionę obudziły promienie słońca , które zwinnie przebijały się przez ciężkie zasłony.
-Dzień dobry Krzywołapku – powiedziała i pocałowała czule swojego kocura w czubek głowy.
- Czy dobry to się dowiemy – powiedziała Parvati i podeszła do szafy. Najpierw Historia Magii. Jak oni mogli nam dowalić to na poniedziałek na 7 rano?!
- Och daj spokój. – powiedziała Hermiona robiąc wymach rękami, które niebezpiecznie szczeliły.
- Więcej ćwiczeń Granger. – zaśmiała się Padma i podała bluzkę siostrze. – tak po za tym, Ty nie musisz słuchać profesora bo historię umiesz na pamięć.
- No wiesz. To nieprawda.. no może troche..
- Lepiej poucz się na obronę, słyszałam, że Snape nie ma dobrego humoru już wczoraj chciał wlepić szlaban jakimś gryfonom ale Dumbledore powiedział, że nie ma jeszcze lekcji więc nie może. Odbije im się to na pewno dzisiaj. No chyba że skupi swoja złość na Nas.
Dochodziła już do klasy obrony przed czarna magią gdy usłyszała głos Snape’a.
- Nie! Nie jestem już nauczycielem eliksirów – powiedział z nutką sarkazmu w głosie.
- Co z tego skoro zobowiązałeś się ! – Minerwa stała obok i patrzyła na swojego kolegę po fachu ze złością.
- Niech Horacy ją uczy. Co mnie to obchodzi!
- Severusie. To nie mi obiecałeś tylko tej młodej gryfonce i Albusowi. Myślałam, że dotrzymujesz obietnicy.
Hermiona zatrzymała się i zakręciło jej się w głowie. Więc jednak nie chciał jej więcej uczyć. To wystarczyło. Po południu pójdzie i podziękuję za współpracę. Może faktycznie ten Slughorn zgodzi się ją uczyć? Gdy tak rozmyślała nagle ktoś na nia wpadł. Uderzyła o podłoge by po chwili usłyszeć złośliwe:
- Uważaj jak łazisz Granger – powiedział Snape wyciągając do niej rękę. – Wstawaj!
Nie złapała jego ręki tylko pomału wygramoliła się i zaczęła zbierać swoje książki. Nie podniosła na niego wzroku tylko powiedziała – jeśli nie chciał mnie pan uczyć, trzeba było mi to tylko powiedzieć.
- Nie ładnie podsłuchiwać. – jego głos był pełen ironii.
- Tak. I nie ładnie jest kłamać – czuła pod powiekami łzy ale nie chciała dać mu tej satysfakcji.
- Kłamać? – zapytał i rozejrzał się po korytarzu czy aby na pewno nikt nie słyszy tej wymiany zdań.
- Tak. Kłamać, jak to dobrze się panu ze mną pracowało. – Chciała odejść ale złapał ją za nadgarstek i powiedział cicho.
- Kłamałem. Jestem szpiegiem mam to we krwi. – Jego czarne oczy nie wyrażały żadnych uczuć. Były puste i zimne. Dziewczyną wstrząsnął chłód jaki od niego bił. Jego zimne i długie palce parzyły ją a oddech przyśpieszył gdy zbliżył swoja twarz do jej.
- Nie tylko pan kłamał. – powiedziała i uśmiechnęła się z największą ironią na jaką ją było stać.
- Słucham ? – zbiła go trochę z tropu ale nie dawał za wygraną. – Myślisz, że ty mogłabyś mnie oszukać?
- Myślę , że tak. – wyrwała się i poszła w kierunku klasy.
Stała oparta o ścianę czekająć na Harry’ego i Rona. Gdy przyszli drzwi od pracowni otwarły się z hukiem i na korytarz wyszedł Severus Snape. Grupka uczniów nagle ucichła.
- Do środka – rzucił krótko.
Hermiona rozejrzała się po klasie, kiedy weszli. Snape już odcisnął na wnętrzu swoje piętno. Klasa była jeszcze bardziej ponura  niż zwykl, zasłony na wszystkich oknach zasunięte, świece zapalone. Na ścianach wisiały nowe obrazy, przedstawiające przeważnie ludzi o wykrzywionych z bólu twarzach z okropnymi ranami czy powykręcanymi członkami. Nikt się nie odezwał, kiedy usiedli, popatrując na te mroczne, makabryczne sceny.
- Nie kazałem wam wyjmować podręczników – powiedział, kiedy zamknął drzwi i stanął za pulpitem. Hermiona chciała szybko wrzucić swój egzemplarz do torby ale Snape to zauważył.
- Panna Granger minus 5 punktów za nieposłuszeństwo. – powiedział a jego głos ociekał jadem.  – Chcę wam coś powiedzieć i żądam bezwzględne uwagi. – Hermiona w tym momencie zjechała go wzrokiem. Nic się nie zmienił był bardziej męski niż w tamtym roku i nie wiedziała dlaczego to wszystko co układała nagle zamieniło się w pył. Gdy wyrwała się z przemyśleć Snape już coś mówił. A może kończył mówić?
- …Mam prawo sądzić, że jesteście całkowitymi nowicjuszami jeśli chodzi o zaklęcia niewerbalne. Czy ktoś z tej.. klasy.. wie, jaka jest różnica między zaklęciem werbalnym a niewerbalnym?
Hermiona chciała odpowiedzieć ale siłą woli powstrzymała się. Niestety jej irytujące przyzwyczajenie wyciągania łapy wszędzie gdzie się da, tylko po to żeby wszyscy wiedzieli , że ona „wie” było nie do zniesienia. Zanim zauważyła że podniosła rękę Snape już stał nad nią.
- Słucham.. panno Granger – zaakcentował jej nazwisko tak że poczuła gęsią skórkę.
- Nie ostrzega się przeciwnika, jakiego rodzaju magii chce się użyć, co daje ułamek sekundy przewagi.
- Odpowiedź zaczerpnięta słowo w słowo ze „Standardowej księgi zaklęć, stopień szósty” – powiedział lekceważąco a Malfoy zachichotał.  – Jest to duża sprawa koncentracji, której niektórym brak. Hermiona wiedziała że mówi o Harrym. Podczas ich wieczornych spotkań narzekał na brak silnej woli Pottera a ona tłumaczyła mu, jak to jest ze złotym chłopcem.
- Teraz podzielicie się na pary. No już ! – rynął i podszedł do biurka. Gdy wrócił wszyscy mieli pary tylko jedna ofiara losu oczywiście nie miała z kim pracować. Longbottom. Nie będę przecież  z  nim ćwiczyć bo jeszcze odeślą mnie do Świętego Munga..
- Granger i Longbottom wymienić się. Weasley i tak nie poradzi sobie z Tobą – powiedział do Hermiony i poszedł do niej – Będziesz ćwiczyć ze mną.
- Dlaczego? – powiedziała a wszystkie pary oczu skupiły się na niej.
- Bo ja tak mówię. – warknął
- Może ja nie chce – Hermiona nie dawała za wygraną.
- Pamiętaj do kogo mówisz.
- yyhym – mruknęła.
- Szlaban Granger – powiedział i rozejrzał się po klasie. – Na co czekacie! Pracować.
Hermiona była wściekła jak on mógł jej dać szlaban na pierwszej lekcji!
- Hermiona , zaczekaj – to był Harry a za nim jak piesek biegł Ron.
- Dajcie mi spokój. – powiedziała.
- ej.. co cię napadło? W tamtyk roku tak dobrze się dogadywaliście.
- masz racje. W tamtym roku. Nienawidze go. –powiedziała siadając na podłodze w pokoju wspólnym.
- nie mów tak. Wszystko się ułoży – to była Ginni która wiedziała jak bardzo Hermionie zależało na tym człowieku.
- nie nie ułoży. Powiedział mi to już. Powiedział że cały czas kłamał a teraz ma spokój.
- ej już 19..
- I?
- szlaban.. – Hermiona wstała szybko i pobiegła w kierunku lochów. No pięknie ciekawe co każe jej robić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz