niedziela, 21 listopada 2010

Rozdział 5

Na korytarzu spotkała Rona i Lavender, czy będą razem? Życzyła swojemu przyjacielowi jak najlepiej, mimo , że nie lubiła Brown..
 Biegła szybko w stronę lochów, wiedziała , że Snape nie daruje jej spóźnienia. Czasami chciałaby znowu mieć zmieniacz czasu.. Dopadła wielkich dębowych drzwi i cicho zapukała. Usłyszała krótkie wejść , wzięła głęboki oddech i otwarła drzwi. Severus siedział za pulpitem i poprawiał sprawdziany. Ogień w kominku tlił się jeszcze przez chwilę, ale podmuch zamykających się drzwi zgasił go do końca. Przez chwilę nie zwracał na nią uwagi więc oparła się o ścianę i patrzyła na niego. Był taki spokojny, taki jakiego zapamiętała z tamtego roku. W skupieni gładził wargę cienkim palcem a ona zadrżała na myśl o jego zimnych dłoniach. Po dziesięciu minutach postanowiła odchrząknąć a on podniósł na nią swój wzrok. Jego czarne oczy bacznie jej się przyglądały ale nadal nie mówił nic. Po chwili odłożył pióro przetarł twarz i dopiero wtedy zauważyła cienie pod jego oczami. Zrobiło jej się go żal i chciała podejść i go przytulić gdy w końcu się odezwał.
- Tam masz gumochłony masz je oddzielić od tykwobulw i nie myśl że użyjesz czarów..
Hermiona spojrzała na niego krytycznie. Nawet gdy byli sami mógł zachować się inaczej. Postanowiła jednak o tym porozmawiać. Usiadła na podłodze i zaczęła rozdzielać gumochłony gdy złapał jej rękę.
- Nie jestem Tyranem. Masz tu rękawice. – podał jej a ona nie puściła jego ręki – coś jeszcze panno Granger?
- Może tak dla odmiany Hermiono? Jesteśmy przecież sami..
- Posłuchaj bo może czegoś tu nie rozumiesz. Nie jesteśmy przyjaciółmi i zostajemy na poziomie nauczyciel-uczennica, profesor Snape- Granger rozumiesz? – zapytał patrząc prosto w jej orzechowe oczy.
- Czyli mam po prostu udawać że nie było tamtego roku? Tego wszystkiego, co między nami było? – zapytała wstając.
- A co takiego między nami było? Przespałaś się kilka razy ze mną, dzieliłaś się ze mną tajemnicami i problemami i jest okey. Ale to niczego nie zmienia. Granger jesteś uczennicą. To był wielki błąd.
- Żałuje PAN? – położyła nacisk na drugie słowo i twardo patrzyła w jego oczy.
- Tak Granger , żałuję. – powiedział a jego głos ociekał jadem. – Żałuję każdej minuty zmarnowanej z Tobą.
Tego było dla Hermiony za dużo rozpłakała się i uciekła z lochód. Nie pobiegł za nią, nie zrobił niczego co powinien. Oparł się o zimną ścianę i ukrył twarz w rękach. Tak będzie lepiej i tak prędzej czy później go znienawidzi. W końcu to co musi się stać i tak by do tego doprowadziło..
Biegła przed siebie aż do wieży, gdy wybiegła na dach popatrzyła w niebo. Padało. Krople deszczu moczyły jej loki i twarz. Płakała a jej krzyk mieszał się z szumem deszczu. Stanęła na murze i spojrzała na dół. Nie chciała tak żyć, nie chciała być wykorzystaną i niekochaną. Bez niego nie widziała już sensu a przecież musiała dalej żyć, przed nią największa wojna w dziejach ludzkości a ona może uratować kilka istnień. Nie  może tak po prostu zakończyć tego. Powiał mocny wiatr a ona zakołysała się lekko nad przepaścią. Jeszcze chwila a runęła by jak długa gdyby nie silna ręka która złapała ją w pasie.
- Zwariowałaś już całkowicie Granger! – ryknął jej do ucha Malfoy.
- Co ty tu robisz? – zapytała. – puść mnie. Oderwała się  od niego i przewróciła na kamienna posadzkę.
- A nie no spoko trzeba było spaść głupia!
- Dlaczego ? – zapytała już uspokojona. – Dlaczego mi pomogłeś?
- Pomogłeś? – chłopak zaczerwienił się. – Wydaje Ci się szlamo. A teraz spadaj stąd nie mam czasu na rozmawianie z tobą. Podszedł do muru i oparł głowę na łokciach.
- Dziękuję – szepnęła. Chciała z nim pogadać, dowiedzieć się , dlaczego on wielki pan i władca stoi w deszczu na wieży ale nie chciała psuć tej nikłej nitki kontaktu jaki nawiązali. Stała jeszcze chwile po czym zeszła po schodach na doł żeby dostać się do pokoju wspolnego gryfonów. Nie było tam już nikogo mimo, że pora była wczesna. Weszła do łazienki i spojrzała w lustro. Tusz spływał jej po policzkach a włosy przyleciły się do twarzy.
- Co ty robisz Hermiono? Na nim świat się nie kończy. Nie jest tego wart. – powiedziała do swojego odbicia i przemyła twarz ciepłą wodą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz